... umieszczam tu filmik, który niezmiennie poprawia mi humor. Mam go na pulpicie i w krytycznych momentach odpalam jednym kliknięciem myszki :D
http://http://www.youtube.com/watch?v=3RxTM36VKUY&feature=related
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 27 czerwca 2011
niedziela, 22 listopada 2009
Terminarz
Gonię w piętkę. 6 dni pracujących, 1 wolny i znów 6 dni pracuję.Żeby dotrzeć do pracy na godzinę 7 wstaję o 4.45. Szybki maraton po mieszkaniu, spacer z Piesenką i o 5.45 bieg na przystanek.W pracy jestem kwadrans po 6. Po co tak wcześnie? Żeby usiąść w ulubionym miejscu, z dala od wścibskich spojrzeń, przy sprawnym komputerze i — co najważniejsze — wśród zgranej paczki znajomych. Przed rozpoczęciem pracy jeszcze szybkie śniadanie, spożywane czasami przy ogłuszającym dźwięku odkurzacza, i o 7 loguję się do systemu. Najgorsza jest pierwsza rozmowa, później już jakoś leci.Zastanawiam się często, co myślą sobie klienci dzwoniący do banku rano i słyszący w słuchawce dźwięki odkurzacza? Rozmowy wpadają jedna za drugą(odstęp między nimi to 15 sekund).
Choć pracę kończę o 16, to do domu docieram około 17 15-17 30.Moje miasto jest baaardzo zakorkowane… Jeżeli po obiedzie moim i Piesenki,chciałabym się zająć czymś, do czego potrzebuję biurka — np. malowaniem na szkle — to nie mogę, bo mój pies, znudzony całodziennym siedzeniem w pojedynkę, życzy sobie akurat zabawy. Co robić…pędzle idą do szuflady a ja na dywan. Po zabawie mój czas również nie do końca należy do mnie, bo szkoda mi Piesenki i siadam z książką lub laptopem na kanapie, tak żeby mogła sobie przysiąść obok mnie. Staram się poświęcać jej jak najwięcej czasu. Ponieważ mam nieregularny tryb pracy (rozpoczynam pracę o różnych porach: 7,8,10,14,15,16), to ciężko ją przyzwyczaić,że jest czas na zabawę i czas na indywidualne zajęcia. Nie lubię zmian popołudniowych bo spędza wtedy bardzo dużo czasu z PanemX a mnie zazdrość zżera, że woli zabawę z nim niż ze mną.
Nie jestem panią swojego czasu. Przykład: dziś miałam dzień wolny i spędziłam go na nadrabianiu zaległości w pracach domowych — zakupy,pranie, sprzątanie, gotowanie. I tak od godz. 7.30 do 18.O 21 trzeba iść spać bo o 4 45 pobudka. A gdzie czas na znajomych i przyjemności? Kompletnie nie umiem się zorganizować. Wyrzuty sumienia, że zostawiam Piesenkę w domu na tak długo samą, są gigantyczne. Po pracy szybko pędzę do domu — bo pies czeka. Jednocześnie mam wrażenie, że oprócz mojej pracy nic juz na świecie nie istnieje.
Ehhh… przede mną kolejne 6 dni w pracy. 6 dni, podczas których będę musiała być cały czas skupiona, reagująca na to, co się do mnie mówi. Nie mogę się zaszyć w cichym biurze, gdzie będę po prostu realizować swoje zadania.
PS.Byłam na koncercie A-ha. Jedyny ich koncert w Polsce. Okazało się, że mąż koleżanki otrzymał darmowe bilety. Oczywiście razem z PanemY skorzystaliśmy z okazji i się wybraliśmy, choć żadne z nas fanem nie jest. Warto było.Muzyka taka sobie — w połowie koncertu już zaczęłam się nudzić — ale niezłe show. Ten koncert skłonił mnie jednak do refleksji: stałam się więźniem CC i domu. Jak to zmienić bez szkody dla psa?
piątek, 20 listopada 2009
Sentymenty
Siedzęi po raz kolejny odsłuchuję „Always on my mind” w wykonaniu WilliegoNelsona. Nie wiem co ten facet ma w sobie ani co robi zgłosem, ale pomimo swoich 76 lat nadal mnie czaruje. Wspomnianą piosenkę nagraław 1972r. Brenda Lee, dzięki Elvisowi utwór stał się powszechnie znany,wykonywało go wielu artystów, ale tylko wersja Nelsona wywołuje u mnie dreszczyk.Sam wykonawca to ciekawy „okaz”. Walczył przez lata o legalizacjęmarihuany, dziś ma 76 lat a 3 lata temu aresztowano go za jejposiadanie. Głupio to zabrzmi ale jego śpiew przywodzi mi na myśl przestrzeń, motocyklei powiew wolności. Fanką country nie jestem. Nie wiem skąd tensentyment…
A oto i Willie:
Subskrybuj:
Posty (Atom)