Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 czerwca 2011

Dno

Straciłam dziś pracę. 30 czerwca kończyła mi się umowa o pracę (zawarta na rok). Pod koniec maja pytałam Kierownika czego mogę się spodziewać - przedłużą mi umowę czy mam szukać czegoś nowego?Usłyszałam, że są ze mnie zadowoleni i nie mam czego się obawiać. No to się nie obawiałam. Czekałam cierpliwie. Dziś Dyrektor zaprosił mnie na rozmowę i oznajmił, że jest mu przykro ale decyzją zarządu moja umowa nie zostanie przedłużona. Okazało się, że Dyrektor zlożył wniosek o nowa umowę dla mnie ale Centrala nie zaakceptowała go.W ramach oszczędności firma tnie etaty i w ciągu najbliższych dwóch miesięcy jeszcze dwie osoby stracą pracę. Usłyszałam peany na swoją cześć, jakim to świetnym jestem pracownikiem. I zostałam bez pracy. Nie wiem zupełnie od czego zacząć i jak się w tym odnaleźć. Mam wykształcenie humanistyczne (co z tego że podyplomowe), 31 lat, nie mam dzieci (może więc poczuję presję czasu i zaciążę zaraz po tym jak znajde nową pracę),nie mam własnego kąta i znów mam zaczynać od zera. Wszystko na co pracowałam w ciągu ostatnich lat poszło się bujać. Korporacja. Dobrze, że nie poszłam na kurs prawa jazdy, przynajmniej jedno obciążenie finansowe mniej. Do bani...

niedziela, 18 lipca 2010

Zmiany

No to sobie pomilczałam. Musiałam sobie poukładać wszystko w głowie i wyjść na prostą. A po drodze zmieniłam jeszcze pracę :) Oczywiście cieszę się, choć praca moich marzeń to nie jest. Po CC przyszedł czas na towarzystwo ubezpieczeniowe. Na szczęście nie zajmuję się sprzedażą ubezpieczeń a jedynie likwidacją szkód. Praca cholernie ciekawa ale i stresująca. Minusem jest to, że firma mniej nowoczesna od poprzedniej a szefowie (w liczbie 2) w razie kłopotów poświęcą pracownika zamiast się za nim wstawić. Koleżanki w pokoju mam 4. Początek znajomości był trudny, do dziś daleko jej do ideału, ale przynajmniej nie boję się już odezwać. Póki co umowę mam do końca czerwca przyszłego roku, zobaczymy co będzie dalej. Razem ze zmiana pracy zmienił mi się rytm życia. Wreszcie praca w godz. 8-16 (teoretycznie bo praca zadaniowa i zdarza się zostać po godzinach) i wolne weekendy. Zupełnie inaczej mi teraz organizm funkcjonuje. Nie chodzę ciągle ospała, zniechęcona, sfochowana. Radością życia też co prawda nie tętnię, ale nie wyglądam już przynajmniej jak potencjalny samobójca. Jakże ja bym chciała odzyskać dawną radość życia i umiejętność cieszenia się pierdołami. Jakże mocno tęsknię za sobą sprzed kilku lat… Nie wiem czy jest to do odtworzenia bo i problemy inne i spojrzenie na wiele spraw. Nie lubię się takiej, jaką teraz jestem.

niedziela, 22 listopada 2009

Terminarz

Gonię w piętkę. 6 dni pracujących, 1 wolny i znów 6 dni pracuję.Żeby dotrzeć do pracy na godzinę 7 wstaję o 4.45. Szybki maraton po mieszkaniu, spacer z Piesenką i o  5.45 bieg na przystanek.W pracy jestem kwadrans po 6. Po co tak wcześnie? Żeby usiąść w ulubionym miejscu, z dala od wścibskich spojrzeń, przy sprawnym komputerze i — co najważniejsze — wśród zgranej paczki znajomych. Przed rozpoczęciem pracy jeszcze szybkie śniadanie, spożywane czasami przy ogłuszającym dźwięku odkurzacza, i o 7 loguję się do systemu. Najgorsza jest pierwsza rozmowa, później już jakoś leci.Zastanawiam się często, co myślą sobie klienci dzwoniący do banku rano i słyszący w słuchawce dźwięki odkurzacza? Rozmowy wpadają jedna za drugą(odstęp między nimi to 15 sekund).
Choć pracę kończę o 16, to do domu docieram około 17 15-17 30.Moje miasto jest baaardzo zakorkowane… Jeżeli po obiedzie moim i Piesenki,chciałabym się zająć czymś, do czego potrzebuję biurka  — np. malowaniem na szkle — to nie mogę, bo mój pies, znudzony całodziennym siedzeniem w pojedynkę, życzy sobie akurat zabawy. Co robić…pędzle idą do szuflady a ja na dywan. Po zabawie mój czas również nie do końca należy do mnie, bo szkoda mi Piesenki i siadam z książką lub laptopem na kanapie, tak żeby mogła sobie przysiąść obok mnie. Staram się poświęcać jej jak najwięcej czasu. Ponieważ mam nieregularny tryb pracy (rozpoczynam pracę o różnych porach: 7,8,10,14,15,16), to ciężko ją przyzwyczaić,że jest czas na zabawę i czas na indywidualne zajęcia. Nie lubię zmian popołudniowych bo spędza wtedy bardzo dużo czasu z PanemX  a mnie zazdrość zżera, że woli zabawę z nim niż ze mną.
Nie jestem panią swojego czasu. Przykład: dziś miałam dzień wolny i spędziłam go na nadrabianiu zaległości w pracach domowych — zakupy,pranie, sprzątanie, gotowanie. I tak od godz. 7.30 do 18.O 21 trzeba iść spać bo o 4 45 pobudka. A gdzie czas na znajomych i przyjemności? Kompletnie nie umiem się zorganizować. Wyrzuty sumienia, że zostawiam Piesenkę w domu na tak długo samą, są gigantyczne. Po pracy szybko pędzę do domu — bo pies czeka.  Jednocześnie mam wrażenie, że oprócz mojej pracy nic juz na świecie nie istnieje.
Ehhh… przede mną kolejne 6 dni w pracy. 6 dni, podczas których będę musiała być cały czas skupiona, reagująca na to, co się do mnie mówi. Nie mogę się zaszyć w cichym biurze, gdzie będę po prostu realizować swoje zadania.
PS.Byłam na koncercie A-ha. Jedyny ich koncert w Polsce. Okazało się, że mąż koleżanki otrzymał darmowe bilety. Oczywiście razem z PanemY skorzystaliśmy z okazji i się wybraliśmy, choć żadne z nas fanem nie jest. Warto było.Muzyka taka sobie — w połowie koncertu już zaczęłam się nudzić — ale niezłe show. Ten koncert skłonił mnie jednak do refleksji: stałam się więźniem CC i domu. Jak to zmienić bez szkody dla psa?

piątek, 13 listopada 2009

Humor rodem z infolinii

Moja praca męczy. Męczy ponieważ firmanie traktuje pracowników tak jak powinna (korporacja), ale męczy również ze względu na poziom rozmów, jakie są prowadzone. Oto kilka "kwiatków"z mojej pracy czyli rozmowy z klientami:
***
Chciałbym otworzyć rachunek   czy rodzaj dokumentu tożsamości "Paszport zagraniczny" to normalny nasz polski paszport czy potrzebny mi dowód osobisty? — jeżeli Polska to zagranica...
***
Witam. Mam pytanie: założyłam synowi konto młodzieżowe, jeszcze nie przyszła mu karta i chciałam się zapytać czy mogę wypłacić pieniądze z jego konta moją kartą — owszem,a ja wypłacę swoją kartą z rachunku Billa Gates'a
***
Witam i pozdrawiam:) chcę dokonać przelewu na konto Allegrowicza poza wasz bank… Chciałbym się dowiedzieć czy to jest dla mnie bezpieczne? — nie możemy zagwarantować, że podczas wykonywania przelewu komputer nie wybuchnie.
***

Albo:

Klient:
mam problemy z aktywacją konta
Ja:
na czym polega problem?
Klient
z aktywacją konta internetowego

Ot, precyzja…
***
Niestety, bywa i tak:
Klient:
dziekuje
Klient:
buzka w cipe
Klient:
do widzenia
***
Zdarzają się jednak również sympatyczne rozmowy i wtedy dzień naprawdę jest świetny. Bardzo miło wspominam rozmowę podczas której klient poprosił, aby uaktualnić numer telefonu komórkowego.

Ja: Poproszę o nowy numer telefonu.
Klient: 605 258 ... yyy...momencik bo uciekła mi końcówka z  głowy.

Chwila ciszy w słuchawce, słyszę że klient miota się po pokoju, przepytuje kogoś czy nie  widział jego telefonu bo musi sprawdzić numer. W końcu wraca do rozmowy.

Klient: Nie mogę znaleźć telefonu ale przypomniałem sobie końcówkę.
Ja: Poproszę.
Klient: Całość to —  i tu podaje pełny numer.

Wpisałam numer, zatwierdzam wniosek i słyszę triumfalny okrzyk klienta:

Klient: Wiem dlaczego nie mogłem znaleźć telefonu! Właśnie przez niego  z  panią rozmawiam!

Staraliśmy się zachować fason,ale rozmowę zakończyliśmy  dusząc się ze śmiechu :)
 ***
Podczas klepania w kółko tego samego i mnie zdarzają się wpadki. Podczas zamawiania karty klient zapytał w jaki sposób ją otrzyma. Chciałam mu wyjaśnić, że to list zwykły i że do karty dołączone będzie pismo przewodnie. Wyszło mi z tego:Karty wysyłane są listem przewodnim. Klient się obśmiał jak norka a i mnie —  choć wstyd było — śmiać się chciało:)

Kiedyś ta praca dawała satysfakcję. Teraz jest już tylko przykrym obowiązkiem. Czas na zmiany.


poniedziałek, 9 listopada 2009

Pracę podejmę

Szukam pracy. Oznacza to, że przeglądam wszystkie portalektóre mają w tytułach i opisach "praca" i "pracować"odmienione przez wszystkie przypadki i osoby. Z wykształcenia jestemhistorykiem, podyplomowo przygotowano mnie do pracy w wydawnictwie -korekty, redakcja tekstu, skład książki i takie tam. O ironio!Pracuję na infolinii w banku, a w swoim CV mam  kilka egzotycznych miejsczatrudnienia — niestety, żadne nie jest związane z moim wykształceniem.Tymczasem, wielce szanowni ogłoszeniodawcy szukają ludzi TYLKO z doświadczeniem.Ręce mi opadają i niemoc chwyta wszystkie członki. Ostatkiem sił przesuwamkursorem na krzyżyk w prawym górnym rogu i klikam, zamykającprzeglądarkę. Odpalam grę komputerową. Resztę życia spędzę na bezmyślnymklepaniu wciąż tych samych informacji i grając w gry komputerowe. Teżdobry plan. Może to będzie mój PLAN C?

Do speców od publikacji: Wiszą mi spójniki ponieważnie ogarniam jeszcze edycji notek bez zmiany ich kolejnościi utraty wpisów. To w ogóle możliwe na Onecie?