piątek, 13 listopada 2009

Humor rodem z infolinii

Moja praca męczy. Męczy ponieważ firmanie traktuje pracowników tak jak powinna (korporacja), ale męczy również ze względu na poziom rozmów, jakie są prowadzone. Oto kilka "kwiatków"z mojej pracy czyli rozmowy z klientami:
***
Chciałbym otworzyć rachunek   czy rodzaj dokumentu tożsamości "Paszport zagraniczny" to normalny nasz polski paszport czy potrzebny mi dowód osobisty? — jeżeli Polska to zagranica...
***
Witam. Mam pytanie: założyłam synowi konto młodzieżowe, jeszcze nie przyszła mu karta i chciałam się zapytać czy mogę wypłacić pieniądze z jego konta moją kartą — owszem,a ja wypłacę swoją kartą z rachunku Billa Gates'a
***
Witam i pozdrawiam:) chcę dokonać przelewu na konto Allegrowicza poza wasz bank… Chciałbym się dowiedzieć czy to jest dla mnie bezpieczne? — nie możemy zagwarantować, że podczas wykonywania przelewu komputer nie wybuchnie.
***

Albo:

Klient:
mam problemy z aktywacją konta
Ja:
na czym polega problem?
Klient
z aktywacją konta internetowego

Ot, precyzja…
***
Niestety, bywa i tak:
Klient:
dziekuje
Klient:
buzka w cipe
Klient:
do widzenia
***
Zdarzają się jednak również sympatyczne rozmowy i wtedy dzień naprawdę jest świetny. Bardzo miło wspominam rozmowę podczas której klient poprosił, aby uaktualnić numer telefonu komórkowego.

Ja: Poproszę o nowy numer telefonu.
Klient: 605 258 ... yyy...momencik bo uciekła mi końcówka z  głowy.

Chwila ciszy w słuchawce, słyszę że klient miota się po pokoju, przepytuje kogoś czy nie  widział jego telefonu bo musi sprawdzić numer. W końcu wraca do rozmowy.

Klient: Nie mogę znaleźć telefonu ale przypomniałem sobie końcówkę.
Ja: Poproszę.
Klient: Całość to —  i tu podaje pełny numer.

Wpisałam numer, zatwierdzam wniosek i słyszę triumfalny okrzyk klienta:

Klient: Wiem dlaczego nie mogłem znaleźć telefonu! Właśnie przez niego  z  panią rozmawiam!

Staraliśmy się zachować fason,ale rozmowę zakończyliśmy  dusząc się ze śmiechu :)
 ***
Podczas klepania w kółko tego samego i mnie zdarzają się wpadki. Podczas zamawiania karty klient zapytał w jaki sposób ją otrzyma. Chciałam mu wyjaśnić, że to list zwykły i że do karty dołączone będzie pismo przewodnie. Wyszło mi z tego:Karty wysyłane są listem przewodnim. Klient się obśmiał jak norka a i mnie —  choć wstyd było — śmiać się chciało:)

Kiedyś ta praca dawała satysfakcję. Teraz jest już tylko przykrym obowiązkiem. Czas na zmiany.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz