No i znów.Znów piszę "z doskoku". A miało być regularnie i na różne tematy, tymczasem tylko zrzędzę i zrzędzę. PanX postanowił się wywczasować i wyjechał na 2 tygodnie do ciepłego kraju, a ja zamiast korzystać z wolnej chaty — pracuję(ostatnio zdecydowanie za dużo, ale byle do czwartku — potem4 dni wolne :)) Piesenka tradycyjnie tęskni. Wprowadziłam jej zakaz spania w moim łóżku o co jest nieco obrażona i — jak podejrzewam — w ramach protestu postanowiła zjeść jednego z moich pluszaków. Mam ich aktualnie całe 3 — zielonego misia z wczesnego dzieciństwa, Misia Uszatka od PanaY, łaciatego psa z bardzo smutnymi oczami, którego dostałam za zakupy w sklepach sieci Carrefour. Był i czwarty — brązowy pies, którego znalazłam w sklepie z używaną odzieżą. Nikt go nie chciał kupić bo nie miał jednego ucha. Przygarnęłam go, bo bezpański taki był i smutno patrzył... Do niego właśnie dobrała się Piesenka. Rozszarpała w drobny mak, nie ma nawet czego zszywać. Kara była surowa: póltorej godziny siedziała sama w przedpokoju — ja zamknęłam się w pokoju, nie odzywałam się do niej, nie zagadywałam. Nie śmiała nawet zakwilić. Pogodziłyśmy się ostatecznie przed snem. To irracjonalne ale mam wrażenie, że kiedy śpi w moim łóżku to mam z nią lepszy kontakt i mniej problemów wychowawczych.Brązowym psem wypcham poduszkę, nie umiem go tak po prostu wyrzucić…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz